Bałagan ze skrótowcami

Fonetyka, Język, Refleksje 2 komentarze »

Niedawno w czasie odczytywania ogłoszeń duszpasterskich pewien proboszcz naraził się na śmiech wiernych, gdy zdarzyło mu się przez pomyłkę odczytać skrót USA jak zwykły wyraz, czyli ʼusaʼ (zam. ʼu-es-aʼ). Przy tej okazji przypomniała mi się zasłyszana kilkanaście lat temu rozmowa, w której pewien młody człowiek naśmiewał się ze spotkanego w sklepie — jak to określił — „wieśniaka”, który zapytał sprzedawcę o cenę telewizora marki JVC, odczytując ten skrót po polsku (ʼjot-fał-ceʼ) zamiast — jak się powszechnie przyjęło — po angielsku (ʼdżej-wi-siʼ). Przez to zamiast — jak inni — z udawaną dyskrecją chichotać w rękaw, zacząłem się zastanawiać, jak to jest z tymi nieszczęsnymi skrótowcami, a dokładniej z zasadami ich odczytywania. I zdałem sobie sprawę, że jest to problem pomijany przez poradniki, podręczniki i inne fachowe źródła. Owszem, skrótowcom poświęca się w nich miejsce, ale służy to zwykle omawianiu zasad ich tworzenia i zapisywania, tymczasem kwestia praktyki języka mówionego jest w nich skrzętnie pomijana. I nic dziwnego, bowiem nie tylko politycy mają zwyczaj zamiatania trudnych tematów pod dywan. A problem odczytywania skrótowców jest jednym z tych, których lepiej nie tykać… Ja niemniej jednak skorzystam z okazji, by zanurzyć się w sam środek wspomnianego w tytule bałaganu…

Przeczytaj cały artykuł »

Hej, kolęda…!

Literatura Komentarze (0) »

Kolędy od wieków są nieodłącznym elementem świąt Bożego Narodzenia, a Polacy zdają się darzyć je szczególnym sentymentem. Można powątpiewać, czy w jakimkolwiek innym kraju powstało więcej pieśni o charakterze bożonarodzeniowym. Przy tym niezwykle mocny jest u nas element przywiązania do tradycji — kanon kolęd ukształtował się wiele, wiele lat temu i od tamtej pory pozostaje niezmienny do tego stopnia, że jakiekolwiek próby poszerzenia go, czy to o nowe kolędy, czy o bożonarodzeniowe piosenki świeckie, kończą się fiaskiem, a nowość, po góra miesięcznym okresie względnej i mocno podtrzymywanej przez media popularności, prędko i bezpowrotnie trafia do lamusa.

Proszę zauważyć, że nie mamy w Polsce świeckiego bożonarodzeniowego przeboju, który mógłby być naszym odpowiednikiem znanych na całym świecie hitów takich jak Last Christmas duetu Wham, Power of Love grupy Frankie Goes to Hollywood, Jingle Bells czy Let it snow. Nie mamy i wydaje się, że po prostu nie ma u nas takiego zapotrzebowania, gdyż kolędy zdają się bardzo dobrze obsługiwać ten obszar — nawet wiele osób niewierzących (pod warunkiem, że nie zaliczają się do wojujących fundamentalistów ateizmu) je lubi, bo są po prostu ładne i wpadają w ucho. Nic więc dziwnego, że nasi wykonawcy poprzestają na własnych interpretacjach kolęd — klasycznych, jazzowych, rockowych, metalowych, popowych czy jakich tam kto jeszcze zapragnie…

A zagraniczne przeboje? Są puszczane w stacjach radiowych, przymieszkały się u nas, ale są czymś w rodzaju tła do przedświątecznych przygotowań — Last Christmas w radiu to znak, że idą święta, utwór nadający klimat przedświątecznym przygotowaniom (przy muzyce lepiej się pracuje), ale gdy wreszcie przychodzi wigilijny wieczór, słychać już tylko kolędy, których pozycja wydaje się niezagrożona. I bardzo dobrze, bo mamy nie tylko wiele pięknych pieśni na tę okazję, ale też ich charakter i tematyka wykazują spore zróżnicowanie, co na kilku przykładach pokażę w dalszej części artykułu.

Przeczytaj cały artykuł »

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski. Modyfikacja: Łukasz Rokicki.
RSS wpisów RSS komentarzy


Karmar - Zakład stolarski | Meble na wymiar
kuchnie, szafy, komody - Radom, Skaryszew, Kozienice