Wódka, gorzałka, okowita…, czyli o etymologii nazw alkoholi

Ciekawostki, Język   

Dawno, dawno temu jedna z czytelniczek w komentarzu do artykułu Humor z wypracowań szkolnych [1] spytała mnie, czy piję wódeczkę. Niestety, nie lubię ani smaku ani zapachu tego nader popularnego w naszym kraju trunku. I chyba dobrze, bo jak mówi popularne porzekadło: od wódki rozum krótki. Co gorsza, fakt niszczenia przez alkohol komórek nerwowych w mózgu został już dawno naukowo potwierdzony. Co prawda, niektórzy bagatelizują problem, twierdząc, iż liczba niszczonych komórek nie jest zbyt wielka w stosunku do ogólnej ich liczby w mózgu, jednak pomijają zasadniczy fakt, iż zniszczenia te mają charakter nieodwracalny, a ponadto nigdy nie można przewidzieć, które komórki zostaną w danym momencie zniszczone, tak więc spożywanie alkoholu nie tylko może powodować problemy z pamięcią, ale też prowadzić do upośledzenia sprawności ruchowej, zdolności analizowania i wykorzystywania informacji, a także do nieodwracalnego pogorszenia wzroku, słuchu i innych zmysłów.

Dlaczego poruszam ten temat? Bo właśnie ten artykuł poświęcę kwestii pochodzenia najpopularniejszych wyrazów określających wódkę. Przy okazji też wspomnę o pochodzeniu nazwy jeszcze jednego napoju alkoholowego i zakończę pewną anegdotką.

Niezależnie od tematu artykułu do picia jednak bardziej polecam kawę (ostatnie badania wykazały, że jej picie nie wiąże się z zagrożeniem dla zdrowia, wszelakoż zalecam zachowanie umiaru) lub poczciwą herbatę — najlepiej z miodem zamiast cukru (pycha!) lub jej zieloną odmianę.

Wódka

Rzeczownik wódka niewątpliwie pochodzi od słowa woda i pod względem czysto formalnym może wydawać się jego zdrobnieniem. Od strony semantycznej nie jest to jednak zdrobnienie (chociaż istnieją poświadczone dowody na używanie słowa wódka w tej funkcji w niektórych gwarach, podobnie jak w regionach graniczących z Czechami słów wodziczka lub wodiczka), lecz wyraz pochodny wskazujący na podobieństwo do cech desygnatu wyrazu podstawowego, czyli wody. Nie ulega wątpliwości, że wódka jest podobna do wody, chociaż inaczej smakuje i działa. Trzeba też podkreślić, iż nie jest to, jak sugerują niektórzy, nazwa pradawna, a przynajmniej nie w tym znaczeniu, gdyż wyraz wódka na określenie rodzaju napoju alkoholowego zaczęto stosować bodajże dopiero w XVII wieku — wcześniej wódka oznaczała rodzaj płynnego kosmetyku (obecnie też mówimy o wodach toaletowych i wodach po goleniu), lub leku, bywała też stosowana na określenie… abstynenta (bo pił wodę zamiast jej bardziej wyrazistej w smaku odpowiedniczki…). Wcześniej na wódkę stosowano inne określenia, np. gorzałka, okowita.

Gorzałka

Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, rzeczownik ten wcale nie ma związku z gorzkim smakiem wódki. Słowo gorzałka pochodzi od czasownika gorzeć (gorać), czyli płonąć, palić się. I nie chodzi tu bynajmniej o palący smak, lecz o sposób wytwarzania wódki, polegający na paleniu na ogniu. To samo znaczenie i pochodzenie ma ukraiński wyraz horyłka, podobnie jak mniej popularne polskie odpowiedniki słowa gorzałka, czyli przepalanka lub palanka.

Anegdotyczną teorię na temat etymologii tego słowa podaje Gloger:

Pewny człowiek, Ka zwany, doszedł sekretu palenia gorzałki; potym przez zbyteczne jej zażywanie zajęła się w nim gorzałka, tak że zgorzał, a stąd (zgorzał Ka) gorzałka ma mieć swoje nazwisko.1

Bimber

Jak wyjaśnia Joanna Przyklenk:

Rzeczownik bimber nie jest notowany w słownikach dawnej polszczyzny (brak tego hasła w Słowniku staropolskim, Słowniku polszczyzny XVI wieku, Słowniku warszawskim czy Słowniku wileńskim). Pojawiło się to słowo najprawdopodobniej w połowie XX wieku i używane było w żargonie złodziejskim jako określenie przedmiotu niebezpiecznego dla złodzieja schwytanego na gorącym uczynku, niebezpiecznego, bo stanowiącego corpus delicti (= dowód rzeczowy świadczący o przestępstwie). Określenie to dotyczyło przede wszystkim skradzionego zegarka, stąd można wnosić, że początkowo bimbrem zwano zegarek, a potem samogon będący towarem zakazanym (za A. Bańkowski, Etymologiczny słownik języka polskiego).2

Zaskakujące to wyjaśnienie, lecz ze względu na czas pojawienia sie tego wyrazu o wiele bardziej prawdopodobne niż sugestia, że słowo bimber może mieć związek z łacińskim czasownikiem bibere (pić), który dał — jak się zdaje — początek wyrazom oznaczającym piwo w niektórych językach zachodnich, np. beer (ang.), Bier (niem.), a także polskim wyrazom birbant i bibosz (oba oznaczają człowieka prowadzącego hulaszczy tryb życia, lubiącego suto zakrapiane, wesołe zabawy).

Okowita

To dawne określenie wódki pochodzi od łacińskiego wyrażenia aqua vitae (wym. akwa wite), czyli woda życia. Gloger wyjaśnia, iż nazywano ja tak, gdyż miała przedłużać życie.

Siwucha

Nazwa ta odnosi się do barwy pozyskiwanego domowymi sposobami bimbru, który bardzo często wskutek niedokładnej destylacji nie był odpowiednio przezroczysty, przez co przybierał właśnie siwą barwę.

Samogon

Nazwa ta wskazuje, iż jest to alkohol goniony samodzielnie — obok wyrażenia pędzić bimber spotykało się także gonić bimber.

Księżycówka, krzakówka

To stosunkowo nowe określenia. Nazwy ta odnoszą się do praktyki pokątnej (bo nielegalnej) produkcji bimbru — nocą, przy świetle księżyca, najlepiej w miejscu osłoniętym krzakami…

Ściemniacz

To także stosunkowo nowe określenie. W tej nazwie nie chodzi niestety o to, że alkohol pozbawia człowieka jasności umysłu, lecz o coś znacznie gorszego. Otóż alkohol niewiadomego pochodzenia lub niewłaściwie samodzielnie wyprodukowany może być niebezpiecznym dla życia metanolem, którego spożycie prowadzi najpierw do utraty wzroku, a potem do śmierci.

Spirytus

Wyraz ten jest zapożyczeniem z łaciny. Pierwotnie oznaczał ducha. Najprawdopodobniej zaczął być odnoszony do znanego dziś pod tą nazwą płynu ze względu na moc smaku, zapachu i działania (duch kojarzy się z mocą).

Piwo

Polski wyraz piwo pochodzi od czasownika pić i pierwotnie najprawdopodobniej znaczył po prostu napój. Można więc powiedzieć, że jego geneza jest podobna jak chociażby angielskiego lub niemieckiego odpowiednika. Takie pochodzenie nazwy dowodzi, iż napój ten musiał być powszechnie wytwarzany i spożywany.

Nie mogę się przy tej okazji oprzeć pokusie przytoczenia pewnej anegdotki, która ma dosyć luźny związek z tematem. Jej bohaterem jest nuncjusz papieski w Polsce (istnieje kilka wersji opowieści, a w każdej nosi on inne imię), który był wielkim miłośnikiem polskiego piwa produkowanego w Warce (birra di Warka = piwo z Warki). Otóz gdy nuncjusz załatwił już w Polsce sprawę, w której go przysłano, wrócił do Rzymu, gdzie zachorował na wrzód gardła. Majacząc w gorączce na łożu boleści, wyszeptał: …birra di Warka. Obecni przy łożu chorego duchowni, sądząc, że chodzi o jakąś nieznaną im świętą, zaczęli się modlić: Santa Birra di Warka ora pro nobis (święte piwo z Warki, módl się za nami). W tym momencie chory wybuchnął śmiechem, co miało spowodować pęknięcie nękającego go wrzodu i ozdrowienie.


1 Z. Gloger, Encyklopegia staropolska, Warszawa 1985, t. II, s. 202, hasło: gorzała. (wróć)

2 http://www.poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php?POZYCJA=2480&AKCJA=&TEMAT=Wszystkie&NZP=&WYRAZ= (wróć)

4 komentarze do “Wódka, gorzałka, okowita…, czyli o etymologii nazw alkoholi”

  1. scd stwierdza:

    Trochę nie na temat, ale muszę podzielić się swoim spostrzeżeniem. Otóż przeczytałam sobie po raz kolejny „Pana Tadeusza” i zaszokowała mnie ilość alkoholu, która leje się na kartach epopei. Wcześniej jakoś tego nie zauważyłam. Zastanawiam się, czy aby jest to odpowiednia lektura dla młodzieży. Walory języka swoją drogę, ale przykład fatalny. Wódkę podawano przy każdej okazji smutnej i wesołej zaraz po wygłoszeniu modlitwy. No i ten Jacek pijaczyna, który potem jako Robak Moskali upija… Do tworzonej listy proponuję dodać: węgrzyn, malaga, poncz, likier, miód.

  2. Łukasz Rokicki stwierdza:

    Lektura jest jak najbardziej odpowiednia, gdyż taki właśnie był obyczaj. Ja bym się tego nie czepiał. Jak kiedyś się piło w Polsce, tak i teraz się pije. Poza tym nie oszukujmy się, ilu uczniów czyta lektury…
    Nie miałem ambicji tworzyć pełnej listy alkoholi, skupiłem się na kilku najpopularniejszych i najciekawszych nazwach. Być może w wolnej chwili dopiszę coś do artykułu. Dziękuję za sugestię.

  3. mciek stwierdza:

    Uważam, że książki mają bardzo mały wpływ na zachowanie i wybryki uczniów. W Panu Tadeuszu jest pokazana pewna tradycja z tamtych czasów, która w pewnym stopniu przetrwała do dnia dzisiejszego. W naszej całej historii jest tendencja do spożywania alkoholu i tego wysoko procentowego. Nieszczęście z roku na rok alkohole wysoko procentowe maja mniejszy rynek zbytu, a ich miejsce zastępują takie trunki jak piwo, czy też wino. Sam okres PRL-u i kroniki, które powstawały w tamtych czasach ukazują społeczeństwo jako alkoholików.

    Wracając do głównego tematu i przy okazji pozwolę sobie tutaj zacytować sobie słowa: „Historia nie uczy nas właściwie niczego innego poza tym, na czym polega złe rządzenie.” Może takie lektury i kroniki filmowe, które były kręcone w okresie PRL-u otworzą oczy nowemu, młodemu społeczeństwu i ukarzą błędy popełnione przez naszych przodków 🙂

  4. chiesa stwierdza:

    Co do znaczenia słowa „beer” – http://joemonster.org/art/25376/Jak_na_piwo_i_inne_rzeczy_mowia_w_Europie

Zostaw komentarz

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski. Modyfikacja: Łukasz Rokicki.
RSS wpisów RSS komentarzy


Karmar - Zakład stolarski | Meble na wymiar
kuchnie, szafy, komody - Radom, Skaryszew, Kozienice