O strajku nauczycieli słów kilka

Refleksje, Sprawy szkolne   

Dziś rozpoczął się w niektórych szkołach strajk nauczycieli przeciw reformie systemu edukacji, związanej przede wszystkim z likwidacją gimnazjów. Postanowiłem odnieść się do tej akcji, co jednak z racji ogromnego upolitycznienia sporu nie jest łatwe, gdyż podobnie jak w sprawie obniżenia wieku obowiązku szkolnego merytoryczny dyskurs zastąpiony został polityczną pyskówką, jak chociażby w wykonaniu pewnej nauczycielki, bardzo nota bene zaangażowanej w organizację strajku w jednym z gimnazjów, która rozmawiając z uczniami na temat planowanej akcji (i to w czasie lekcji!), zamiast podnosić rzeczowe argumenty, strzeliła propagandową tyradę przeciwko „bandytom z PiS-u” (to tylko jedno z określeń, które padły), ignorując przy tym zupełnie prawo stanowiące, że szkoła nie może być miejscem politycznej agitacji… I nie ma przy tym znaczenia, którą partię nauczycielka obraziła — tego typu wypowiedzi w szkole są niedopuszczalne, a osoba, która dopuszcza się takich zachowań w czasie lekcji, powinna poważnie się nad sobą zastanowić. Nie mniej haniebnie, dla równowagi, zachował się poseł Pięta, który podobno nawyzywał protestujących nauczycieli od czerwonej lumpeninteligencji . Jeśli ode mnie by to zależało, wywaliłbym i wspomnianą nauczycielkę, i wspomnianego posła na zbity, gdyż wprowadzając do dyskusji elementy chamstwa i agresji, tak naprawdę jakąkolwiek dyskusję uniemożliwiają.

Oprócz pyskówki pojawia się jednak szereg argumentów i pytań, które w związku z tą akcją pojawiają się w środowisku. Argumentów ZNP prezentował nie będę, gdyż są powszechnie znane i nagłośnione przez sam związek. W skrócie sprowadzają się one do ochrony miejsc pracy i szybkiego tempa wprowadzenia reformy. Skupię się natomiast na pytaniach i wątpliwościach, które krążą wśród nauczycieli.

Przede wszystkim wielu nauczycieli nie rozumie, dlaczego ZNP protestuje przeciwko likwidacji gimnazjów, skoro od lat głosił taki właśnie postulat!!! Rozumieją, że chodzi o sprawy związane zatrudnieniem, ale nie pojmują, tej dziwnej wolty. Pytają, czy ZNP nie znał możliwych konsekwencji głoszonych postulatów? Czy o zmianie stanowiska zdecydował klimat polityczny? Osobiście przyznać muszę, że wyjaśnienia, które znam, są niespójne, i sam chciałbym ostatecznie wiedzieć, czy chodzi o to, żeby utrzymać gimnazja, czy żeby ich likwidację przeprowadzić w inny sposób? Każdy tłumaczy to po swojemu, a niektórzy, nie rozumiejąc, o co chodzi, wyśmiewają całą akcję.

Inni nauczyciele zachodzą w głowę, jaki jest sens organizowania strajku w momencie, gdy jest już „po ptokach”, gdy klamka już zapadła, wszystko jest przyklepane, a szkoły przystąpiły do działań związanych z organizacją nauczania w nowym roku szkolnym? Czy chodzi o to, żeby pogłębić chaos i winę za jego powstanie zrzucić na rząd? A może żeby powiedzieć: strajkowaliśmy, ale autorytarny rząd nas nie posłuchał (nie wspominając naturalnie, że to już nie czas na rozmowy)? Czy w związku z tym chodzi o rzeczywiste zablokowanie reformy czy o efekt propagandowy? Czy organizatorzy akcji nie zdają sobie sprawy, że przystępując do akcji w tym momencie pogłębią tylko chaos — reform nie zablokują, a sprawią tylko, że zmianom towarzyszyć będą większa niepewność i nerwowość, co odbije się i na nauczycielach, i na uczniach, i na rodzicach? Tak czy owak świadomość, że już jest za późno na skuteczny protest, spowodowała, że wielu nauczycieli właśnie z jej powodu nie przyłączyło się do akcji.

Inni jeszcze z rozżaleniem pytają, dlaczego ZNP milczało, gdy rząd PO zabierał Polakom, również nauczycielom, 2 lata życia, wydłużając wiek emerytalny? Dlaczego nie wystąpiło tak stanowczo w obronie wszystkich pracowników, a nie tylko części nauczycieli? I znowu pojawia się pytanie, czy nie stały za tym względy polityczne i czy nie jest przypadkiem tak, że podejmowanie lub niepodejmowanie protestów nie jest związane z politycznymi sympatiami związkowej wierchuszki.

Jest też jeszcze inna wątpliwość. Jeśli rzeczywiście chodzi o dobro dzieci, to dlaczego ZNP nie protestowało przeciw obniżeniu wieku szkolnego? Ba, nawet popierało posyłanie dzieci do szkół rok wcześniej! Pisałem kiedyś o tym >>>tutaj<<<, że tamta reforma, wbrew obłudnym zapewnieniom ówczesnych władz, nie była podyktowana dobrem dzieci, lecz innymi, niskimi przesłankami. Mówili o tym nauczyciele, specjaliści od psychologii rozwojowej itd., a ZNP reformę poparło. Dlaczego? Czy znowu chodziło o sympatie polityczne? Przy tej okazji zauważają, że wtedy związkowi nawet nie za bardzo przeszkadzało szybkie tempo wprowadzania zmian, które teraz mu wadzi.

Jeśli zaś o mnie chodzi, to likwidację gimnazjów popieram sercem i duszą, natomiast rozumiem przesłanki, dla których akcja została podjęta. Drażni mnie jednak upolitycznienie całego sporu i nie dają spokoju te same pytania, które przedstawiłem powyżej i w których nie jestem odosobniony.

Nie wierzę, że nie można było dojść do porozumienia. Można było, ale jak się wydaje, dobrej woli zabrakło po obu stronach barykady: rząd nie dość wsłuchał się w obawy środowiska, które reformie w większości przeciwne nie jest, a obawia się przede wszystkim jej skutków, ZNP natomiast jawnie sprzymierzył się z opozycją i zamiast być głosem nauczycieli ponad podziałami, stał się poplecznikiem KOD-u, a przez to środowisko podzielił i stracił zaufanie dużej części środowiska (nie tylko zwolenników PiS, ale również wielu tych, którzy nie chcą, by związek angażował sie w politykę i całe to bagno, tylko by reprezentował wszystkich nauczycieli) oraz na starcie przekreślił możliwość dojścia do porozumienia z rządem. Czy o to chodziło? A skutek? Opłakany. Że społeczeństwo polskie jest podzielone, wiemy wszyscy. Jednak wokół tego strajku narósł nowy podział, który dotknął środowisko nauczycielskie. I chyba to jest w tym wszystkim najgorsze. Także dane o skali protestu, w którym wzięła udział mniejszość szkół, pokazują jasno: ZNP przegrał, ale przegrali też nauczyciele, którzy jako środowisko stali się słabsi, niż byli jeszcze niedawno.

Jeden komentarz do “O strajku nauczycieli słów kilka”

  1. Jarosław Kowalczyk stwierdza:

    Te strajki chyba są robione tylko po to, by móc sobie powiedzieć, że „coś robiliśmy”.

Zostaw komentarz

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski. Modyfikacja: Łukasz Rokicki.
RSS wpisów RSS komentarzy


Karmar - Zakład stolarski | Meble na wymiar
kuchnie, szafy, komody - Radom, Skaryszew, Kozienice