Ciasto czy placek?

Baza wiedzy, Język, Leksyka/semantyka, Wskazówki poprawnościowe   

Wielkanoc tuż tuż, a z nią na stole mnóstwo pysznych wypieków — bab, mazurków, serników i wielu innych, nie zawsze tych „kanonicznych”, związanych tradycyjnie z Wielkanocą. A im więcej na oku wypieków, tym z większą intensywnością powraca dylemat: ciasto czy placek?

Wbrew pozorom sprawa ta budzi niemało kontrowersji — do tego stopnia, że niektórzy posuwają się do stwierdzeń w stylu: dla chama każde ciasto będzie plackiem. Czy, a jeśli tak, to na ile takie stwierdzenie ma podstawy?

Niewątpliwie na kształt przytoczonej opinii wpłynął fakt, że słowo to chyba przez większość użytkowników odczuwane jest, i słusznie, jako regionalizm.

Nie ukrywam, że mnie też długo dziwiło, jak można na ciasto mówić placek, chociaż nie posuwałem się do tak radykalnych sądów. Placki dla mnie były ziemniaczane (przysmak!), z jabłkami itp. Ogólnie to, co się piekło, było dla mnie ciastem, a to, co się smażyło, było plackami. Były też oczywiście widziane w czasie wakacyjnych wyjazdów na wieś „krowie placki”, ale to akurat z wypiekami nic wspólnego nie ma i jest niesmaczne — na pewno w przenośni, a podejrzewam, że i dosłownie… Ale w pewnym momencie przyszło mi ten pogląd zrewidować — chociażby z tej oczywistej przyczyny, że ze zdziwieniem dowiedziałem się, że niektóre ciasta się… smaży!

Ale do rzeczy.

SJP PWN podaje 4 znaczenia słowa placek:

1. «płaskie, słodkie ciasto, pieczone często z różnymi dodatkami»
2. «niewielki, pieczony lub smażony krążek z mąki, kartofli itp.»
3. «o czymś niewielkim, płaskim, utworzonym z miękkiej masy»
4. «niewielka, ograniczona przestrzeń wyodrębniająca się z otaczającego ją tła»1

Oczywiście, w zakresie naszych kulinarnych rozważań mieszczą się tylko definicje 1 i 2, ale niezależnie od wszystkiego warto zauważyć, że cechą wspólną wszystkich tych znaczeń (chociaż 4 nie aż tak dosłownie) jest cecha, którą można określić jako płaskość — płaskie są zarówno placki smażone, jak i pieczone, niezależnie od ewentualnych dodatków — spód pizzy bywa nazywany plackiem, chociaż sam w sobie nie ma dodatków ani nadzienia.

Z powyższego wynika jasno, że plackami można nazywać tylko niektóre ciasta — te płaskie słodkie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie plackami takich ciast jak karpatka, fale Dunaju, tort, baba, wuzetka, keks itd.

Co więcej, wbrew napisowi na etykiecie nazwa placek przedstawionym na załączonym obrazku wypiekom nie przysługuje — nie są płaskie! A to, że mają jakieś dodatki, które często dodaje się do ciast zwanych przez niektórych plackami, nie ma nic do rzeczy.

Mówiąc najkrócej, słowo placek oznacza nie tyle rodzaj ciasta jako taki, ale raczej formę wypieku — płaski kształt. Jeśli ktoś nie jest przekonany, niech najpierw przemyśli przykłady z życia wzięte:
To miało być ciasto drożdżowe, ale nie wyrosło i zrobił się placek.
Wyłącz piekarnik, ale go nie otwieraj, bo zamiast sernika placek ci się zrobi
(dla niezorientowanych: zbyt wczesne otwarcie piekarnika powoduje, że sernik opada).

Trudno o bardziej dobitne przykłady — o użyciu słowa placek zdecydował kształt wypieku, a nie np. inne (w tym wypadku gorsze) walory smakowe opadniętego ciasta.

Ba! Czym się różni baba drożdżowa od placka drożdżowego? Zasadniczo: niczym! Tylko uformowaniem. Nie obecnością dodatków, bo nawet jeśli do baby dodamy te same dodatki, nie stanie się ona przez to plackiem, mimo że będzie smakować tak samo jak upieczony na normalnej blasze placek. Ale jeśli to samo ciasto włożymy do blachy węższej i wyższej, to mało kto będzie skłonny nazywać je plackiem — nazwiemy je po prostu ciastem. Smak będzie ten sam, a to, jak wypiek nazwiemy, zależeć będzie od tego, czy użyjemy babkownicy, blachy płytkiej czy keksownicy. Co więcej, jeśli ktoś i tę babę, i ten placek, i to ciasto określi po prostu jako ciasto, nikt się nie zdziwi, nikt nie zaprzeczy, bo zostanie stwierdzona powszechnie uznana oczywista oczywistość — wszystko to są ciasta! I chyba nikt rozumny nie będzie starał się nikomu wmówić, że placek to nie ciasto, a baba to placek! Nawet masz babo placek nie powie, a co najwyżej baba z wozu koniom lżej, bo to proste słowo: ciasto wybawi go ze wszystkich nazewniczych rozterek!

Podsumowując, należy stwierdzić, co następuje:

1. słowo placek w odniesieniu do wypieków jest regionalizmem;
2. w polszczyźnie ogólnej słowo placek nie jest synonimem słowa ciasto;
3. o byciu plackiem nie decydują użyte składniki i właściwości smakowe, lecz płaski kształt;
4. w polszczyźnie ogólnej plackami można nazwać tylko niektóre — płaskie ciasta, natomiast każdy placek (poza plackami smażonymi) można nazwać ciastem.


1 http://sjp.pwn.pl/slowniki/placek.html. (wróć)

5 komentarzy do “Ciasto czy placek?”

  1. Dorota stwierdza:

    Zgadzam się z Autorem, placek to coś płaskiego i okrągłego, przeważnie smażonego. U mnie na Podlasiu na placki często mówi się ołatki.
    Ciasto to coś wykwintnego (oczywiście jak nie dopadnie ciasta syndrom zakalca, wtedy to zacytuję – ot, masz babo placek!).
    Życzę Wszystkim słodkich wypieków, czyli ciast, które zawsze się udają i placków np. z jabłkami i bitą śmietaną, lub ziemniaczanych polanych sosem grzybowym. Pychota!

  2. Marcin stwierdza:

    W porządku, ale podsumowanie nie jest do końca precyzyjne. W końcu jednak nie każdy placek można nazwać ciastem. Przykładowo wspomniane ziemniaczane, no ciastami nijak nie sa. Co najwyżej z ciasta są wysmażane, ale to też już inna bajka.

  3. Łukasz Rokicki stwierdza:

    Uściśliłem, dziękuję za zwrócenie uwagi.

  4. Joanna Cieszyńska stwierdza:

    Ostatnio, w jednym programie kulinarnym jakaś kobieta powiedziała „te ciasto” zamiast „to ciasto” , „te tofu” zamiast „to tofu” i „te kłącze” zamiast „to kłącze”. Za każdym razem miała na myśli liczbę pojedynczą. Nigdy wcześniej nie słyszałam takiej formy, więc po prostu uznałam to za błąd. Ale z czasem znalazłam więcej osób, które używają podobnej formy. To jak z tym w końcu jest? „To ciasto” czy „te ciasto”? A może obie są poprawne? Proszę o informację. 😊

  5. Łukasz Rokicki stwierdza:

    @ Joanna Cieszyńska
    To ciasto, ale te ciasta. Tylko tak, nie inaczej. Przenoszenie formy liczby mnogiej do liczby pojedynczej jest błędem. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw, by w ogóle zastanawiać się nad ewentualną poprawnością formy te w liczbie pojedynczej. Owszem, jest grupa osób, które nie tylko tak mówią, ale i piszą, ale to o niczym nie przesądza.

Zostaw komentarz

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski. Modyfikacja: Łukasz Rokicki.
RSS wpisów RSS komentarzy


Karmar - Zakład stolarski | Meble na wymiar
kuchnie, szafy, komody - Radom, Skaryszew, Kozienice