Z dziejów recepcji Mazurka Dąbrowskiego — u progu Niepodległej

Baza wiedzy, Literatura, Młoda Polska, XX-lecie   

Z satysfakcją prezentuję Państwu trzeci już artykuł związany z polskim hymnem narodowym. W pierwszym z nich omówiłem różnice między pierwotnym a uznawanym oficjalnie dzisiaj tekstem Mazurka… W drugim zająłem się parafrazami tej pieśni dokonanymi w wieku XVIII i XIX. W tej części — jak wskazuje sam tytuł — skupiam się na parafrazach dokonanych w okresie bezpośrednio poprzedzającym odzyskanie niepodległości oraz w czasie, gdy ważyły się losy świeżo odzyskanego państwa.

Ta część okazała się dla mnie najtrudniejsza, gdyż musiałem zająć się w niej kilkoma utworami o niepewnej datacji powstałymi na przestrzeni dosłownie kilku lat w bardzo dynamicznej sytuacji politycznej. Ale może dzięki temu zajęcie się tą najtrudniejszą częścią dało mi najwięcej satysfakcji, gdyż pozwoliło lepiej niż dotychczas zrozumieć ducha narodu z tamtego okresu. Poza tym, a może przede wszystkim, ten artykuł jest dla mnie ważny, gdyż stanowi mój osobisty hołd złożony Niepodległej Polsce i Wielkim Polakom, którzy tworzyli jej niepodległy byt.

Odzyskanie niepodległości przez Polskę było czymś nieracjonalnym, gdyż sytuacja, w której nasi zaborcy stanęli przeciwko sobie — z jednej strony Rosja, a z drugiej Niemcy i Austro-Węgry, zgodnie z logiką mogła co najwyżej doprowadzić do zmiany granic zaborów. Któż będący przy zdrowych zmysłach mógł przewidzieć, że wszyscy trzej zaborcy wyjdą z tej wojny przegrani? To tak, jakby w pojedynku bokserskim obaj zawodnicy zostali uznani za pokonanych. A jednak tak się mniej więcej stało. Mniej więcej, bo Niemcy tak naprawdę wojny tej nie przegrały pod względem militarnym, szczególnie na wschodzie, gdzie faktycznie pokonały borykająca się z identycznymi problemami wewnętrznymi jak te, których sami się obawiali, Rosję, lecz skapitulowały, również z przyczyn związanych z sytuacją wewnątrz kraju, przede wszsytkim realną groźbą wybuchu rewolucji.

Ten niespodziewany cudowny finał wojny umożliwił przywrócenie na polityczną mapę Europy Polski jako kraju zupełnie niepodległego. Coś takiego nawet w najpiękniejszych snach nie śniło się Polakom, którzy zmuszeni do dokonywana politycznych kalkulacji opowiadali się po jednej lub drugiej stronie wojennego konfliktu, wierząc co najwyżej, że wybrany władca w razie zwycięstwa z wdzięczności pozwoli Polakom na stworzenie jakiegoś marionetkowego, częściowo suwerennego bytu… Tak więc Polacy, mimo że wszyscy działali w dobrej wierze, wykrwawiali się po przeciwnych stronach politycznej i militarnej barykady bądź to z własnego wyboru, mamieni obietnicami władców państw zaborczych, jak i z przymusu — siłą wcielani do zaborczych armii. Przypomnijmy, że Polska była chyba jedynym krajem, w którym walczących przeciwko sobie żołnierzy nierzadko chowano we wspólnych mogiłach, gdy w wielu bitwach obywających się na terenie naszego kraju okazywało się, że po jednej i drugiej stronie walczyli i ginęli… w dużej części Polacy…

Aby jednak ten cud historyczny przekuć na niepodległość, potrzeba było, oprócz militarnej legendy Piłsudskiego i w mniejszym stopniu Hallera, również politycznych talentów Dmowskiego i Paderewskiego oraz wielu innych, o których mniej pamiętamy. I chociaż np. Piłsudski i Dmowski, delikatnie mówiąc, nie przepadali za sobą, a mówiąc ściślej: byli ze sobą z różnych przyczyn skonfliktowani, to fakt, że obaj ci mężowie pojawili się w tym właśnie czasie na scenie historii naszego kraju, był dla Polski niezmiernie szczęśliwą okolicznością, niezależnie od tego, że pierwszy z nich związał się z Austro-Węgrami, uznając za główną przeszkodę dla odzyskania niepodległości Rosję, natomiast ten drugi opowiedział się po stronie państw Trójporozumienia, gdyż największe niebezpieczeństwo dla Polski widział ze strony Niemiec…

Parafraza „Strzelców” z 1915 r. (anonim)

1.
Jeszcze Polska nie zginęła,
Póki Strzelcy żyją,
Co nam chciwość wrogów wzięła,
To Strzelcy odbiją!
refren
Marsz, marsz Piłsudski,
Z Tobą łaska Boża,
Zbudujemy Polskę
Od morza do morza!
2.
Krew się leje dookoła
Za Ojczyznę świętą,
Naprzód — polski żołnierz woła
Z wolą nieugiętą!
3.
To co Moskal wziął nam zdradnie,
Zwróć nam, Boże — Panie!
Daj, niech krwawy carat padnie,
Niech Polska powstanie!
4.
Siłą ducha, siłą ciała
Bijcie, legioniści,
A niedługo Polska cała
Z wroga się oczyści!

Pieśń powstała w kręgu związków strzeleckich, których komendantem stał się Piłsudski i na bazie których zaczął budować wśród Polaków świadomość potrzeby zbrojnej walki o odzyskanie niepodległości

Już pierwszy wers wyraźnie wskazuje, że mamy do czynienia z parafrazą Mazurka… Rolę niedookreślonego „my” z pierwowzoru, pod którym należało rozumieć żołnierzy legionów Dąbrowskiego, przejmują tutaj strzelcy, czyli członkowie związków strzeleckich, których naczelnym komendantem był Józef Piłsudski — w związku z tym w tej parafrazie jego nazwisko występuje zamiast Dąbrowskiego. Tak samo też jak żołnierze legionów polskich we Włoszech mieli odbić z rąk wrogów to, co wydarto Polsce, tak w tym tekście mają to zrobić strzelcy. Co więcej, mają oni nie tylko wyzwolić Polskę, ale zrobić coś więcej — odbudować jej dawną potęgę terytorialną, i to z naddatkiem (bo Polska od morza do morza, wbrew popularnemu przekonaniu, w ścisłym sensie nie istniała nigdy).

Warto zwrócić uwagę, że chociaż na początku tekstu mowa jest o wrogach, a więc w domyśle wszystkich trzech zaborcach, w dalszej części wskazany zostaje już tylko jeden wróg — Moskal. W pierwotnym tekście Mazurka… był jeszcze Niemiec. O Austriaku nie piszę, bo nie było go w oryginale, a w tej parafrazie tym bardziej być go nie mogło, jako że strzelcy walczyli u boku właśnie Austriaków. O Niemcach też autor nie mógł napisać jako o wrogu, bo pamiętajmy, że byli oni w owym czasie sojusznikami Austrii… Na końcu tekstu mowa jest o oczyszczeniu Polski z wroga, czyli tylko z jednego, w domyśle: wspomnianego wcześniej Moskala. Zastanawiająca konsekwencja. Można oczywiście tłumaczyć, że mamy tu do czynienia z pewnym rodzajem metonimii, w którym liczba pojedyncza zastępuje liczbę mnogą, jednak w kontekście strofy trzeciej staje się oczywiste, że wrogiem jest carat, a o pozostałych zaborcach autor z podanych wyżej względów dyplomatycznie milczy….

Marsz legionów (Zygmunt Gr.)

1.
Przejdziem Dunaj, przejdziem Wisłę,
Karpackie wyżyny,
Dał nam przykład nasz Piłsudski
I oddział Beliny.
refren
Marsz, marsz Legiony,
Bóg wam da zwycięstwo!
Co nam wzięła rozpacz,
To dokona męstwo!
2.
Przypomnij sobie bracie
Lata krwi, niedoli,
Naszych braci na Sybirze,
Ginących w niewoli.
3.
Dziewczę lube bywaj zdrowe!
Idziem na bój krwawy,
Polska wzywa nas do czynu,
Dla ojczystej sprawy.
4.
Trąbka gra nam do ataku,
Zagrały armaty!
Idziem wiara na Moskala,
Zmykają psubraty!
5.
Do snu grają nam armaty,
Pękają szrapnele,
Rozpacz siły nam dodaje –
Z Piłsudskim na czele

To kolejna spośród strzelecko-legionowych przeróbek Mazurka… (pamiętajmy, że legiony Piłsudskiego powstały w dużej mierze na podbudowie kierowanych przez niego jako komendanta związków strzeleckich). Trudno o niej napisać coś nowego — podobnie jak w innych pieśniach powstałych w kręgu Piłsudskiego (między innymi w omówionej wcześniej parafrazie Strzelców z 1915 r.) jako wróg Polaków zostaje przedstawiony Moskal, czyli Rosjanin, przy jednoczesnym braku nieprzychylnych odniesień do Niemiec czy Austro-Węgier.

Jest też w tym utworze kilka miejsc wspólnych z pieśnią Wybickiego, np. motyw przechodzenia rzek, dostosowany jednak do nowych realiów i zamierzonego kierunku zwycięskiego przemarszu wojsk. Jest też nawiązanie do wodza, który ma swoimi zwycięstwami natchnąć do czynu Polaków — oczywiście nie jest nim Bonaparte, lecz Piłsudski, choć pojawia się też wzmianka o mniej nam znanym oddziale Władysława Beliny-Prażmowskiego, który zasłynął tym, że nazajutrz po objęciu komendy nad siedmioosobowy oddziałem (który stał się pierwszym oddziałem kawalerii legionowej) przedarł się przez kordon graniczny i wkroczył na teren zaboru rosyjskiego, aby stoczyć tam walkę z rosyjskim oddziałem pograniczników.

Parafraza z 1916 r.

1.
Jeszcze Polska nie zginęła —
Tak głosi orędzie,
Okroimy kawał kraju
I Królestwo będzie.
Marsz, marsz, Polacy,
W alians Trójprzymierza!
Tylko dajcie więcej
nowego żołnierza…
2.
Przejdźcie Wisłę, przejdźcie Wartę,
Idźcie w ślad Kościuszki.
Nauczył was Bonaparte
Śnić na wierzbie gruszki…
Tak dwóch cesarzy
W swym orędziu marzy,
Że przez polskie męstwo
Da im Bóg zwycięstwo.
3.
Mówił ojciec do swej Basi
Cały zapłakany:
„Patrzaj jeno, tam są nasi,
A my… Galicjany”.
Marsz, marsz, Galicjo,
Poznań w swoją stronę;
Macie pruską markę
I ck koronę!

Nie wszyscy Polacy wiązali nadzieję z Piłsudskim i jego legionami, gdyż wielu po prostu nie wierzyło w to, że walcząc u boku jednego z zaborców przeciwko drugiemu, można jakkolwiek przysłużyć się sprawie polskiej. Ci uznawali Piłsudskiego, który związał się z Austro-Węgrami za człowieka w swych rachubach wręcz naiwnego, inni zaś uważali, że lepszym wyborem dla Polski byłoby wsparcie innego z zaborców, tj. Rosji. I do którejś z tych dwóch kategorii ludzi zaliczać się musiał autor przytoczonej wyżej parafrazy.

Tym razem mamy do czynienia z tekstem o wymowie od początku do końca ironicznej. Mówiąc w największym skrócie, tekst ten ośmiesza naiwną wiarę Polaków w to, że opowiadając się po stronie któregoś z zaborców, mogą doprowadzić do odzyskania niepodległości. W tym konkretnym tekście mowa o bałamutnych obietnicach, jakimi mamią Polaków dwaj cesarze. Jacy? Zarówno padająca w tekście nazwa Trójprzymierze, jak i występujące w ostatnim wersie marka i CK wskazują jednoznacznie, że mowa tu o cesarzach Niemiec i Austrii, którzy we wspomnianym w utworze wspólnie wystosowany orędziu obiecali Polakom wspomniane w tekście gruszki na wierzbie, czyli stworzenie wspomnianego w pierwszej strofie okrojonego terytorialnie królestwa (ale tylko na ziemiach zdobytych w wyniku działań przeciwko Rosji), lecz tak naprawdę potrzebują polskich żołnierzy do realizacji własnych celów i traktują ich instrumentalnie, jak mięso armatnie. Na tym autor jednak nie poprzestaje, gdyż uderza w wymienione w tekście oryginalnym Mazurka… narodowe mity: Kościuszki i Bonapartego. Kościuszko zapewne jest tu przywołany jako fantasta rozpoczynający walkę niemającą szans na powodzenie, a Bonaparte jako przykład wodza, który równie cynicznie jak współcześni autorowi władcy wykorzystuje naiwną wiarę Polaków, by realizować swoje plany. Treść utworu jednoznacznie wskazuje, że tym razem autorem była osoba negatywnie nastawiona do Austrii i Niemiec, a być może bardziej skłonna szukać nadziei w sojuszu z Rosją.

Powyższy tekst należy uznać za dosyć udaną parafrazę, gdyż zaczerpnięte z Mazurka… motywy Kościuszki, Bonapartego, Basi oraz przechodzenia rzek, podobnie jak pierwsze słowa refrenów, wzmacniają jej związek z pierwowzorem.

Marsz strzelców amerykańskich (Anonim — 1918 r.)

Rozprószeni po wszem świecie —
Bez ojczyzny ludzie,
Zeszliśmy się wreszcie przecie
Przy wojennym trudzie.

Marsz, marsz, marsz, marsz, marsz Polacy!
Marsz dzielny narodzie!
Odpoczniemy po swej pracy
W ojczystej zagrodzie.

Z wiosną zagrzmi trąbka nasza,
Pocwałują konie,
Sławą polskiego pałasza
Zagrzmi polskie błonie.

Przejdziem Wisłę i Wołynie,
Popasiem w Kijowie,
Zimą na węgierskim winie
Staniemy w Krakowie.

Od Krakowa bita droga
Na bój wiedzie krwawy.
Gdy pobijem Niemca wroga,
Wejdziem do Warszawy.

Nad królewski grób shańbiony
Wzlecą orły białe,
Hukną działa, jękną dzwony —
Polakom na chwałę.

Hen od Karpat śpiew wspaniały
Popłynie do Dźwiny,
Wiedź nas wodzu, wiedź do chwały
Wodzu nasz jedyny.

Odzyskanie niepodległości marzyło się nie tylko Polakom w kraju, lecz na całym świecie. Ta parafraza powstała w Kanadzie, a dokładniej w Niagara-on-the-Lake, gdzie w obozie zwanym Kościuszko prowadzona była rekrutacja zamieszkałych w Ameryce Polaków do formowanej we Francji z inicjatywy m.in. Romana Dmowskiego Armii Polskiej. Armia ta miała walczyć po stronie Trójporozumienia przeciwko Niemcom. Szkoleni w Kanadzie i przerzuceni do Europy Polacy okazali się dosyć liczną grupą (ok. 22 000 żołnierzy) i stanowili dużą część tzw. Błękitnej Armii gen. Hallera.

Jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczności powstania pieśni i to, u czyjego boku i przeciwko komu miała walczyć formowana armia, nie dziwi, że tym razem jako wróg Polski wskazani są Niemcy, a nie Rosjanie (ci drudzy byli przecież w sojuszu z Francją). Jest więc tu przyjęta zupełnie inna optyka polityczna niż w pieśniach powstałych w kręgu legionów Piłsudskiego. I nic dziwnego, bowiem już w 1917 r., gdy legioniści Piłsudskiego odmówili złożenia przysięgi wierności cesarzowi Niemiec, a Piłsudski został internowany, stało się jasne, że opcja sojuszu z Państwami Centralnymi stała się nieaktualna.

Marsz, marsz Haller (Anonim — po 1918 r.)

1.
Jeszcze Polska nie zginęła,
Póki Haller żyje,
Co Ojczyźnie przemoc wzięła,
Szablą on odbije.
refren
Marsz, marsz Haller,
Prowadź nas w bój krwawy,
Pod twoim przewodem
Jedziem do Warszawy.
2.
Skruszymy niemieckie pęta,
Będziem żyć w swobodzie,
Gdańska sprawa — sprawa święta,
Słuchaj nas narodzie.
3.
Pod Rarańczą do oręża
Tyś zbudził rycerzy,
Przekonałeś, że zwycięża
Tylko ten, kto wierzy.
4.
Pod Kaniowem i we Francji
Na twe zawołanie
Rozpuściły skrzydła orły
W Polski zmartwychwstanie.

Pieśń gloryfikuje powstałą wspomnianą już przy omawianiu Marszu strzelców amerykańskich formowaną we Francji i walczącą po stronie Trójporozumienia armię Hallera, a szczególnie — rzecz jasna — jej wodza, który zastępuje w refrenie Dąbrowskiego. Co więcej, w pierwszej strofie wódz ten zajmuje miejsce, jakie w pieśni Wybickiego zajmował cały naród — gwaranta przetrwania Polski. Haller jest też tym, kto swoimi zwycięstwami porywa rodaków i wyrasta na męża opatrznościowego dla Polski. Rzecz oczywista, że w tym utworze, podobnie jak w Marszu strzelców Amerykańskich jako największy wróg zostaje wskazana nie Rosja, która walczyła po tej samej stronie co Francja, lecz należące do przeciwnego obozu Niemcy. Co ciekawe, w obydwu utworach nie zostaje jako wróg wskazana też będąca w sojuszu z Niemcami Austria — jak można przypuszczać, ze względu na silną już legendę walczącego u boku Austriaków Piłsudskiego i jego legionów (wśród dowódców których był też Haller), a być może dlatego, że Armia Hallera miała być skierowana przede wszystkim przeciwko Niemcom.

Marsz, marsz Piłsudski (autor nieznany, Wilno 1919 r.)

1.
Jeszcze Polska nie zginęła,
Póki my żyjemy,
Co nam obca przemoc wzięła
Mocą odbierzemy.
refren.
Marsz, marsz Piłsudski,
Prowadź swe Legiony,
Na zwalczenie wroga,
Dla kraju obrony!

2.
Przejdziem Wisły, Dniepru brzegi
Od morza do morza,
Złączyć w jedno, to, co nasze,
Dopomóż nam, Boże!

3.
Niech nam będą męstwa wzorem
Nasi bohaterzy,
Co wsławili polski oręż,
Hart polskich rycerzy.

4.
Cudzej krzywdy nie pragniemy,
Tylko wziąć, co nasze,
Zanim tego nie spełnimy,
Nie złożym pałaszy.

5.
Bo ten tylko posiąść może
Do Ojczyzny prawo,
Kto potrafił ją wywalczyć
I zdobyć Ją krwawo.

6.
A więc bracia, raźno, społem,
Razem wszystkie stany,
Idźmy ramię przy ramieniu
Wskrzesić kraj kochany.

7.
Tam, gdzie większość jest Polaków,
Polska zwać się musi,
Zrzec praw swoich, oddać duszę
Nikt nas nie przymusi.

To kolejna z pieśni gloryfikujących Piłsudskiego, powstała już po I wojnie światowej w Wilnie w 1919 r., a więc przed tzw. buntem Żeligowskiego, po którym część Litwy przyłączono do Polski. Ta pieśń stanowi raczej wezwanie do dalszej walki i wyraża nadzieję, że Polacy nie spoczną na laurach i nie zadowolą się wynegocjowanym w Wersalu terytorium, lecz przystąpią do odzyskiwania ziem, które niegdyś należały do Rzeczypospolitej. Autor zresztą wielokrotnie zaznacza, że nie byłaby to agresja mająca na celu podboje cudzych ziem, tylko odzyskanie tego, co Polska straciła w wyniku zawirowań historycznych, chociaż podobnie jak w wielu innych utworach zostaje tu przywołany historyczny mit o Polsce od morza do morza. Oczywiście jako osoba, która ma do tego doprowadzić, jest wskazany Piłsudski.

Marszałek (tekst anonimowy — ok. 1920 r.)

1.
Jeszcze Polska nie zginęła, nikt jej nie okroi,
Król Bolesław Chrobry, Śmiały, w pozłocistej zbroi,
Oto narodowe hasło, co, choć byli Piasty,
Przecież obaj połączyli nas z ruskiemi miasty!
refren.
Marsz, marsz Narodzie,
Światło nieś na Wschodzie,
Tam twoje zadania,
Od dziejów zarania!
2.
Ręką Wielkiego Kazimierza, wsparta Ruś Czerwona,
Resztę z Litwą łączy z nami ręka Jagiellona:
Cóż nam dzisiaj podpowiada o Polsce piastowskiej?
Nasza Polska miała zawsze ten sam rozkaz Boski:
3.
Na Ruś, Litwę, szli Polacy za Napoleona,
Z Litwą, Rusią padła Polska, w powstaniach skrwawiona,
Czyż się dzisiaj mamy wyrzec swych rodzonych braci?
Orzeł, Pogoń i Archanioł wraz zyska, lub straci!
4.
Już Warszawa, Wilno, Kijów, stare trzy stolice,
Błyszczą w ciemnej chmurze wojny, jak trzy błyskawice,
Już potomstwo Katarzyny ogarnęła trwoga,
Czy, jak gromy, nie uderzą w żelazną pierś wroga!
5.
Któż szedł pierwszy w wojnę ludów: „Żołnierz Piłsudskiego”!
Któż z Warszawy wygna wroga: „Także wojsko Jego”!
On odzyskał stare Wilno, On stanął w Kijowie.
Na te czyny z mogił przodków wszędzie głos odpowie.
6.
Starym narodowym szlakiem głosy aż do Niego,
Poprzez stepy Ukrainy z mogił przodków biegą:
„Tyś zrozumiał Naczelniku, że nadchodzi pora,
Którą sam i przez poetów wróżył Wernyhora”!
7.
Hej, już sztandar rozwinięty, sztandar Piłsudskiego,
Pierwszego Marszałka państwa zmartwychpowstałego,
„Armja, uczciwość i zgoda”, błyszczy na sztandarze,
Z którym Polska przezwycięży wszystkie moce wraże!

Jak sam tytuł sugeruje, utwór odnosi się do marszałka Piłsudskiego i podobnie jak większość związanych z nim utworów ma wymowę antyrosyjską. Nie wynika to jednak z uprzednio wspomnianych politycznych kalkulacji, związanych z sojuszami politycznymi w latach 1914 — 1918, lecz z faktu, że pieśń pochodzi z 1920 r., a więc z okresu już po zakończeniu I wojny światowej, i ma za zadanie wzbudzić wśród Polaków optymizm w chwili, gdy nad świeżo odrodzonym krajem, które nie ma jeszcze oficjalnie ustalonych granic, zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo — inwazja ze strony bolszewickiej Rosji.

Trzy pierwsze strofy utworu to krótki kurs historii wypraw polskich wojsk na wschód — od czasów piastowskich przez wiek XIX i wyprawę Napoleona na Rosję aż po czasy współczesne autorowi. Warto przy tym zauważyć, że autor wskazuje Rosję (potomstwo Katarzyny) jako wspólnego wroga Polaków, Litwinów i Rusinów (przede wszystkim Ukraińców), co nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę opartą na idei federacyjnej politykę wschodnią Marszałka. Pod koniec utworu przypomniane zostają sukcesy Piłsudskiego z 1919 r., czyli zdobycie Wilna i Kijowa, a sam Marszałek zostaje przedstawiony jako ten, który jako pierwszy dostrzegł możliwość odzyskania przez Polskę niepodległości (wspomniane w tekście wróżby Wernyhory, czyli kozackiego lirnika, który przepowiadał odrodzenie się Polski i którego postać pojawia się jako jedno z symbolicznych widm w Weselu Wyspiańskiego) i jest zdolny doprowadzić do realizacji marzeń Polaków.

Warto zauważyć, że pieśń ta wyraża ideę, w myśl której ekspansja na wschód jest misją wyznaczoną Polsce przez samego Boga, a polegającą na cywilizowaniu (niesieniu światła) ziem ruskich.

Długo Śląsk nasz ukochany…

Długo Śląsk nasz ukochany
Bez wszelkiej obrony
Został od swych zapomniany
Od obcych wzgardzony.

Dzisiaj sen przerywa,
Do wolności wzywa
Ze swej niedoli,
Bracia dobrej woli.

Pieśń ta pochodzi z okresu powstań śląskich i plebiscytów, czyli z czasów, kiedy odradzał się byt niepodległego państwa i ważyła się sprawa przynależności Śląska do Rzeczypospolitej. Jej autorem był ksiądz Józef Gregor. Co bardziej spostrzegawczy zauważyli na pewno, że pieśń ta nie ma niczego wspólnego z naszym hymnem. Fakt. Jedynym uzasadnieniem tego, że została zamieszczona w tym artykule, jest fakt, że utwór był śpiewany na melodię Mazurka…

Podsumowanie

Jak widać, lata 1914 — 1920 to okres, w którym w związku z dynamiką zdarzeń na historycznej scenie powstało wiele parafraz Mazurka Dąbrowskiego, jak też utworów do niego nawiązujących, którymi tutaj w ogóle się nie zajmują. Ukazują one bardzo dobrze niejednolity stan świadomości narodu polskiego, w ramach którego ścierały się dwie główne wizje dotyczące tego, z kim powinni się związać Polacy, aby ich kraj wreszcie odzyskał niepodległość. Do tego dochodzi też głos podważający sens tego typu spekulacji.

Widzimy też, jak w pieśniach tych kreowana jest legenda Piłsudskiego, tak potrzebna do budowania świadomości Polaków. Widzimy też, jak na tej płaszczyźnie wyrasta Marszałkowi konkurent — postać gen. Hallera, nie tak jednak popularny jak ten pierwszy. Dostrzegamy też, jak dość szybko ambicje Polaków nabierają konkretnych kształtów — mają ściśle określonego przeciwnika (chociaż nie dla wszystkich jest ten sam), określony cel, i określone środki do niego prowadzące. I jak dość szybko przestają ich zadowalać mgliste obietnice zaborców. Może nawet oczekiwania Polaków wyrażane w tych pieśniach wykraczają poza realizm, może opierają się na mitach narodowych, może wręcz zahaczają o ambicje mocarstwowe (mit Polski od morza do morza) czy mesjanistyczne (idea niesienia cywilizacji na Wschód), ale niewątpliwie musimy mieć świadomość, że utwory te przede wszystkim miały na celu budzić wśród Polaków chęć do walki, wiarę we własne siły i wskazywać wielką sprawę, za którą warto walczyć.

Lektura tych, jak i innych utworów z tego okresu, to dobra, chociaż niełatwa lekcja historii rozumianej jako coś więcej niż opis faktów…

Jeden komentarz do “Z dziejów recepcji Mazurka Dąbrowskiego — u progu Niepodległej”

  1. Lili stwierdza:

    Dzień dobry! Muszę przyznać, że kawał dobrej roboty. Trzeba przeczytać artykuł kilka razy, aby wszystko dobrze zapamiętać 🙂
    Pozdrowienia.

Zostaw komentarz

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski. Modyfikacja: Łukasz Rokicki.
RSS wpisów RSS komentarzy